Top 10 najgorszych seriali 2023 roku: Wiedźmin, The Crown, The Idol i inne koszmarki

Top 10 najgorszych seriali 2023 roku: Wiedźmin, The Crown, The Idol i inne koszmarki
Autor Eryk Walczak
Eryk Walczak29.12.2023 | 7 min.

Najgorsze seriale 2023 roku przyciągnęły uwagę widzów, ale z zupełnie innych powodów niż ich twórcy zamierzali. W tym artykule przyglądamy się dziesięciu tytułom, które zawiodły oczekiwania fanów i krytyków. Znajdziecie tutaj zarówno kontynuacje znanych marek, jak i nowe seriale, które miały wzbudzić sensację. Niestety z różnych przyczyn, od kiepskiego scenariusza po fatalną realizację, te produkcje okazały się rozczarowaniem. Przeczytajcie, dlaczego warto omijać te serialowe koszmarki szerokim łukiem.

Rozczarowujące kontynuacje znanych seriali

Wśród najgorszych seriali 2023 roku znalazły się niestety także kontynuacje dobrze znanych i lubianych dotąd produkcji. Jednym z najbardziej rozczarowujących przypadków okazał się piąty sezon "The Crown". Serial Netfliksa przez pierwsze sezony utrzymywał wysoki poziom, opowiadając barwną historię brytyjskiej rodziny królewskiej. Niestety ostatnia seria odcinków zawiodła na wielu polach. Zamiast ciekawej opowieści dostaliśmy mdłą operę mydlaną z naciskiem na dramat z księżną Dianą w roli głównej. Twórcy zrezygnowali z obiektywnego spojrzenia, zamiast tego bezkrytycznie chwaląc monarchię. Szkoda, że tak spektakularnie upadł serial, który do tej pory bił rekordy popularności.

Podobnie rozczarował finałowy sezon "Fear the Walking Dead". Ten spin-off kultowego "The Walking Dead" nigdy nie dorównywał oryginałowi, jednak w pierwszych sezonach przedstawiał barwną historię grupy ocalałych. Niestety końcówka okazała się festiwalem nielogicznych zwrotów akcji, dziwacznych decyzji bohaterów i fabularnych absurdów. Zmarnowano też potencjał ciekawych postaci, jak Troy Otto. Szkoda, bo przecież była szansa, by serial zakończył się w bardziej spektakularny sposób.

Kluczowe błędy kontynuacji

Dlaczego kontynuacje znanych marek tak często zawodzą? Wydaje się, że twórcy wpadają w pułapkę samozadowolenia i przestają się starać. Skupiając się na odtwarzaniu sprawdzonych schematów, zapominają o tym, co tak naprawdę przyciągnęło widzów do pierwszych sezonów. Cierpi na tym jakość fabuły, dialogów i całej realizacji. Nie bez znaczenia jest też chęć jak najdłuższego ciągnięcia zyskownej marki. Im więcej sezonów, tym ryzyko spadku formy jest większe. Być może lepszym pomysłem byłoby kończenie seriali na szczycie popularności, zamiast doprowadzać je do utraty blasku.

Nowe seriale, które miały być hitami

Oprócz kiepskich kontynuacji, na liście najgorszych znalazło się też kilka nowych seriali, które zapowiadały się obiecująco, lecz ostatecznie zawiodły. Jednym z największych rozczarowań było "Światło, którego nie widać" na podstawie głośnej powieści Anthony'ego Doerra. Mimo świetnej obsady i uznanego materiału źródłowego, serial Netflixa okazał się pompatycznym wyciskaczem łez, pełnym fabularnych banałów. Zabrakło w nim wiwisekcji psychologicznej, a nadmiernie patetyczna narracja nie pozwalała wczuć się w losy bohaterów.

Podobny problem przeintelektualizowania dotknął "Tajną inwazję" od Marvela. Studio słynie z lekkich i przyjemnych produkcji, tymczasem ten serial próbował być mrocznym thrillerem szpiegowskim z elementami fantastyki. Niestety topornie napisany scenariusz, pozbawiony logiki i polotu, sprawił że oglądało się to bez większych emocji. Szkoda, bo obsada aktorska dawała nadzieję na coś więcej niż tylko superbohaterski schemat.

Dlaczego nowości zawodzą?

Porażki świeżych seriali pokazują, jak łatwo jest przecenić dobry pomysł lub obsadę. Same z pozoru atrakcyjne składniki nie wystarczą, jeśli zabraknie dobrej realizacji. Najwyraźniej twórcy nie do końca panowali nad materiałem, który okazał się zbyt ambitny jak na ich możliwości. Być może lepiej byłoby skupić się na czymś prostym, ale dopracowanym, zamiast od razu brać się za pretensjonalne projekty. Warto budując nową markę zacząć od mniejszych produkcji, by nabrać wprawy i stopniowo rozwijać skalę projektów.

Czytaj więcej: Energooszczędny ogrzewacz powietrza - jak wybrać najlepszy model w 2023 roku?

Rozczarowujące miniseriale

Oprócz długich seriali na liście zawodów znalazły się też krótkie miniseriale, które mimo niewielkiej liczby odcinków również nie spełniły pokładanych w nich nadziei. Przykładem jest "Obsesja" z Richardem Armitagem, próbująca łączyć thriller z romansem. Niestety aktorzy nie wytworzyli między sobą chemii, a tandetny scenariusz nie pozwalał wczuć się w dramat bohaterów. Zamiast wciągającej opowieści dostaliśmy mdły i naiwny romans, który trudno brać na poważnie.

Jeszcze gorzej wypada "The Idol", kontrowersyjny miniserial HBO od twórcy "Euforii". Mimo obsady z Lily-Rose Depp, produkcja okazała się wulgarnym tanim łajnem, epatującym seksem i przemocą. Twórcy próbowali szokować, ale ich dzieło wywoływało jedynie zażenowanie i politowanie. Tego typu porażki pokazują, że dobra historia i aktorzy to za mało. Potrzebny jest też elementarny smak i wyczucie, bez czego serial może zamienić się w parodię samego siebie.

Podsumowanie

Podsumowując, wśród najgorszych seriali 2023 znalazły się zarówno kontynuacje zmęczonych hitów, nowe produkcje, które nie sprostały własnym ambicjom oraz miniseriale epatujące tandetą. Pokazuje to, że nawet duży budżet i rozpoznawalna marka nie uchronią przed porażką. Kluczowe znaczenie ma trafiony scenariusz, reżyseria i aktorzy potrafiący stworzyć wciągającą historię. Bez tego nawet najlepszy pomysł może obrócić się w parodię samego siebie. Miejmy nadzieję, że twórcy wyciągną z tych wpadek cenne lekcje i w przyszłym roku powrócą mocniejsi.

Podsumowanie

Przeglądając najgorsze seriale minionego roku, dostrzegamy pewne prawidłowości. Zarówno kontynuacje znanych hitów, jak i świeże produkcje cierpią na podobne bolączki. Przede wszystkim brakuje im dobrego scenariusza i reżyserii, co prowadzi do spłycenia fabuły. Kolejnym problemem jest brak wyczucia - twórcy próbują szokować kosztem autentycznych emocji. Nie bez znaczenia jest też chęć finansowego wyciśnięcia znanych tytułów, co obniża jakość. Aby uniknąć takich wpadek, trzeba położyć większy nacisk na rzemiosło filmowe i nie zapominać o szczerości przekazu. Zarówno hity, jak i nowości, wymagają nieustannej pracy nad warsztatem i wrażliwością.

Podsumowując ten przegląd, musimy stwierdzić, że wiele seriali nie sprostało oczekiwaniom. Nawet duże budżety i rozpoznawalne marki nie uchroniły ich przed porażką. Pokazuje to, jak kluczowe znaczenie ma odpowiedni dobór twórców, scenariusza i aktorów. Serial, nawet oparty na bestsellerze, może obrócić się w parodię, jeśli zabraknie wizji i wyczucia. Mamy nadzieję, że branża wyciągnie lekcje z tych wpadek. Tylko ciągła praca nad warsztatem i wrażliwością pozwoli uniknąć fabularnych niewypałów w przyszłości.

Nie ulega wątpliwości, że mijający rok dostarczył wielu rozczarowań serialowych. Zarówno wśród kontynuacji, jak i nowości zabrakło przebojów na miarę poprzednich hitów. Wydaje się, że twórcy stracili rezonans z widownią, proponując fabuły zbyt trywialne lub przeintelektualizowane. Aby odzyskać zaufanie widzów, muszą wrócić do opowiadania szczerych historii bliskich ludzkim emocjom. Tylko w ten sposób z powrotem trafią w gusta odbiorców. Wierzymy, że następny rok przyniesie poprawę.

Nie udało się uniknąć rozczarowań - tak można podsumować miniony serialowy rok. Zawiodły zarówno długo oczekiwane nowości, jak i kontynuacje znanych tytułów. Wyciągając wnioski z tych porażek, twórcy muszą wrócić do korzeni sztuki opowiadania historii. Potrzeba mniej efekciarstwa i więcej wnikliwej obserwacji życia. Tylko prawdziwe emocje i dojrzała narracja pozwolą odbudować zaufanie widzów. Jest jeszcze nadzieja, że już wkrótce zobaczymy seriale na miarę naszych oczekiwań.

Najczęściej zadawane pytania

Duży budżet nie gwarantuje jakości. Kluczowe znaczenie mają pomysł, scenariusz i warsztat filmowy twórców. Czasami ogromne środki prowadzą wręcz do rozleniwienia i braku samokrytycyzmu.

Twórcy często tracą motywację i wpadają w schematyzmy, wykorzystując markę do zarabiania pieniędzy. Zapominają o tym, co pierwotnie przyciągnęło widzów.

Częstym błędem jest przecenianie wartości obsady i materiału źródłowego. Kluczowa jest umiejętność przełożenia tego na język filmu.

Dzieje się tak, gdy twórcy tracą wyczucie i próbują iść na łatwiznę, np. szokując widza zamiast angażować go emocjonalnie.

Przede wszystkim szczery, dojrzały scenariusz, reżyseria budząca emocje oraz aktorzy potrafiący stworzyć autentyczne, wciągające role.

5 Podobnych Artykułów:

  1. Ile paneli fotowoltaicznych potrzeba na instalację 4kW? Sprawdź cenę montażu 4kW fotowoltaiki w 2023 roku
  2. Czy jest szansa na 2. sezon Mare z Easttown? Kate Winslet o potencjalnym powrocie
  3. Ncuti gatwa kulisach sceny goblinami występie muzycznym doktor who kręcono
  4. Co odkrył i wynalazł Albert Einstein?
  5. Pompa ciepła i fotowoltaika - oszczędne rozwiązania dla domu
tagTagi
shareUdostępnij
Autor Eryk Walczak
Eryk Walczak

Od wielu lat interesuję się zagadnieniami związanymi z budownictwem i wykańczaniem wnętrz. Na blogu publikuję porady, inspiracje i opisy konkretnych rozwiązań związanych z aranżacją i wyposażeniem domu lub mieszkania. Dzielę się moją wiedzą i doświadczeniem z czytelnikami.

Oceń artykuł
rating-fill
rating-fill
rating-fill
rating-fill
rating-fill
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Komentarze (0)

email
email

Polecane artykuły

0